Lunatyczni Geniusze

Najpiękniejsze motywy filmowe to te, które odrywają widza choć na chwilę od głównych wątków fabuły, a bohaterów przenoszą w inny metafizyczny wymiar. Teoria ta potwierdza się w przypadku filmu Lunatycy (ang. Sleepwalkers), charakterystyczny, hipnotyzujący motyw autorstwa braci Farina pojawia się na ekranie trzykrotnie i skutecznie zwalnia akcję w strategicznie przez reżysera wybranych momentach. Gdy czarny krążek, zakręci się w gramofonie po raz pierwszy – nie wiemy o bohaterach praktycznie nic, są dla nas co najmniej tajemniczo uwikłaną w relacjach rodzinnych parą. Kiedy igła dotknie ścieżki na płycie po raz drugi, wiemy już na pewno, że nie są istotami ludzkimi, a za ich pochodzeniem skryta jest legenda rodem z Cat People – Jacquesa Tourneur’a. W momencie kiedy charakterystyczne, wyciągnięte gitarowe dźwięki motywu „Sleepwalk” pojawią się po raz trzeci, jesteśmy w scenie finałowej, którą symbolicznie wypełnia taniec głównych bohaterów, spinając tym samym całą fabułę zgrabną klamrą.

Tytułowa piosenka to jedno z pierwszych dokonań cudownych amerykańskich chłopców pochodzących z Brooklynu. Santo (ur. 1937r.) i Johnny (ur. 1941r.) już jako dzieci chłonęli gitarowe dźwięki płynące z odbiornika radiowego, który w domu rodzinnym był niemal świętością. Nad ich muzyczną ścieżką rozwoju czuwał także ojciec i jako pierwszy wykupił synom prywatne lekcje gry na gitarze. Santo tak bardzo pokochał brzmienie gitary elektrycznej, że w sąsiedztwie znalazł rzemieślnika, który pomógł mu zmodyfikował jego gitarę akustyczną w elektryczny prototyp – od tej chwili ćwiczył dniami i nocami. Efektem wytężonej pracy było pierwsze trio założone w 1952 roku. Do składu Santo zaprosił przyjaciół – gitarzystę i perkusistę, w późniejszym czasie zaczął komponować z Johnny’m. Niebawem bracia zaczęli grać pierwsze koncerty. Muzyczna droga doprowadziła ich do roku 1959 kiedy to nakładem Canadian-American Records ukazał się debiutancki krążek, z przepięknymi dwunastoma kompozycjami wypełnionymi naturalną energią i pasją. Oprócz „lunatycznego” przeboju, uszy zachwyca niemniej nośny „Blue Moon” czy beatlesowski, zamykający płytę – „Raunchy”.

Poza Lunatykami opartymi na scenariuszu Stephena King’a, klasyk braci Farina pojawił się na dużym ekranie już znacznie wcześniej bo w roku 1975 (Syalona Mama), a w ostatnich latach piosenka zagościła między innymi w Aniołkach Charliego 2.

Warto Posłuchać ↓ (więcej…)

Wspomnienie ze sklepu Lawson’a

Zdobiony dużymi literami szyld i wystawa wyraźnie wskazują na to, iż muzyczny sklep Lawson’a znajduje się tu od zawsze. Wnętrze urzeka swą aranżacją, gdzie pośród mnóstwa pieczołowicie skomponowanych ze sobą drobiazgów stoją także piękne meble, instrumenty, zbiory muzyczne, a całość oddaje autentyczny klimat lat trzydziestych XX wieku. Przytulne i małe pomieszczenie wypełnione dźwiękami muzyki staje się dla Cecylii i Gila swoistą oazą spokoju, a także izolacji od świata pozostawionego za szybą wystawową. Bohaterowie „Purpurowej Róży z Kairu” w jednej krótkiej chwili zapominają o swoich problemach i połączeni we wspólnej, opartej na wspomnieniach pasji do muzyki oddają się chwili zapomnienia przy dźwiękach klawiszy fortepianu i brzmieniu strun ukulele.

Woody Allen z typową dla siebie sentymentalnością, przywołuje w tej scenie niezapomniany klasyk zatytułowany „I Love My Baby (My Baby Loves Me)”. Piosenka po raz pierwszy ujrzała światło dzienne w roku 1925 za sprawą Amerykanina Freada Waring’a, popularnego piosenkarza i niezwykłej osobowości radiowo-telewizyjnej. Pomimo, iż sam Waring był jedynie odtwórcą tej kompozycji to jednak można domniemywać, iż to właśnie dzięki niemu zyskała ona taką popularność. Nie bez przyczyny w Stanach do dziś funkcjonuje on jako postać, o której mawia się: „Człowiek, który nauczył Amerykę śpiewać”. Melodię skomponował jeden z pierwszych za oceanem, cenionych autorów muzyki filmowej – Harry Warren, a słowa napisał Austriak Bud Green. Warstwa liryczna daje wyraz radości dwojga młodych, zakochanych ludzi, dla których bycie razem jest lekarstwem na wszelkie życiowe trudności:

I love my baby, my baby loves me
Don’t know nobody as happy as we
She’s only twenty and I’m twenty one
We never worry, we’re just havin’ fun
Sometimes we quarrel and maybe we fight
But then we make up the following night
When we’re together we’re great company
I love my baby, my baby loves me
I love my baby, my baby loves me
We’re hotsy-totsy, why shouldn’t we be?
She gives me kisses, each one is a smack
But you should hear ‘em when I give ‘em back
Sometimes we quarrel and maybe we fight
But then we make up the following night
When we’re together we’re great company
I love my baby, my baby loves me

Po 1925 roku, piosenkę wykonywali także: Aileen Stanley, The New Princess Toronto Band, Uncle Mort, The Little Ramblers, Josephine Baker, a ostatnio także Janet Klien. “I love my baby…” pojawiło się również w reżyserskich wizjach twórców kina na długo przed filmem Allena. Po raz pierwszy można ją usłyszeć w musicalu „The Gene Krupa Story” z roku 1959 w wykonaniu śpiewaczki bluesowej Ruby Lane, a później w roku 1978 w ekranizacji powieści Agathy Christie – „Śmierć Na Nilu”. Moją ulubioną wersję niezapomnianej kompozycji, usłyszaną po raz pierwszy w filmie Allena i zaśpiewaną przez Jeffa Daniels’a, przy akompaniamencie fortepianu Loretty Tupper można usłyszeć tylko i wyłącznie w filmie. Nigdy nie ukazała się ona pod postacią jakiegokolwiek wydawnictwa muzycznego.

Warto Posłuchać ↓

(więcej…)

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.